Strona główna > >

Semily

Semily

Niedaleko miasta Semily leży Loukov, otoczona głębokimi lasami wioska. W jednym z tych lasów, który okoliczna ludność nazywa „Hradecko”, można zobaczyć jeszcze pozostałości budowli. I właśnie o tej budowli krąży mrożąca krew w żyłach opowieść.

Kraina wokół Hradecka zamieszkana była przez pracowitą ludność. Od rana do wieczora pracowali na polach, karmili zwierzęta, zbierali drewno w lesie. A kiedy słońce zaczynało zachodzić, odwiedzali sąsiadów, żeby zamienić z nimi parę słów. Tylko stary młynarz, odludek, jakby do nich nie należał.

„Stara wdowa powiadała, że młynarz Rudolf zmarł!” „Nic dziwnego. Bóg wie, z kim się zadawał!” „Powiadam wam, ja bym się bała we młynie. Wielu z nas widziało go ostatnio z dziwnymi stworzeniami. Głowę daję, że zaprzyjaźnił się z czartami i czarownicami!”

Kiedyś do młynarza Rudolfa przyjeżdżali ludzie z całej okolicy. Mełł im mąkę, pogadał. Ale kilka lat temu w jego domu zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Rudolf zaczął oszukiwać, kraść, podróżni często widywali go, jak rozmawia z niewidzialnymi stworzeniami. Miejscowi sądzili, że wszedł w konszachty z diabłem i już nie można mu pomóc.

Parę dni po śmierci Rudolfa do Loukova przyjechał Mateusz, chłop z Semil. „Hej, panienko, powiedz, jak dojechać do pana Rudolfa?” – spytał wdowy Nowakowej. „Ależ młodzieńcze, pan Rudolf już nie żyje.” „Nie żyje... Ale ja i tak chciałbym do młyna, może został tam jakiś czeladnik i zmiele mi zboże” – mówił dalej Mateusz. „Skądże, tam już nikt nie mieszka. Ale jedź, wszystko zostało tak, jak było. Może nawet koło młyńskie nadal się kręci.” I pokazała chłopu drogę, a on nią wyruszył.

W chwili, kiedy Mateusz ujrzał młyn, usłyszał huk. Zeskoczył z wozu i jęknął: „Och nie, koło w wozie pękło, jak ja się dostanę z powrotem?” Ściemniało się już, dlatego postanowił przenocować we młynie. Bo jak wiadomo, rano człowiek mądrzejszy niż wieczorem. Wszedł na piec i zasnął. Ze snu obudził go straszliwy hałas, do izby wpadła czerwona błyskawica. Mateusz skoczył na równe nogi i szybko schował się za starą szafę. W izbie nagle pojawiło się kilka dziwnych postaci. Mateusz w ciemności nie był w stanie rozpoznać, kim są. Z napięcia ledwo mógł oddychać. Wtedy usłyszał rozmowę:

„Rudolf przegrał swoje życie, musiał iść do piekła. Jego los był w naszych rękach” – rzekła jedna z postaci. „Mógł się uwolnić, mógł, to prawda. Ale tylko gdyby nie oszukiwał ludzi! Kto oszukuje, ten będzie się smażyć w piekle i pokutować za swoje grzechy!” – oświadczyła druga. „Ale cóż, pieniędzy miał, ile tylko zapragnął. Wreszcie młyn jest nasz!” – wesoło zawołały wszystkie. – A kto tu przyjdzie, ten na zawsze zostanie związany diabelskimi pętami i nigdy się nie uwolni. Młyn jest nasz, nasze też będą dusze podróżnych!”

Mateusz poznał, że ma do czynienia z czartami i czarownicami. Na nic już nie czekał. Wyskoczył zza szafy i jak najszybciej uciekał z młyna. „Człowiek! Za nim! Jest nasz!” Mateusz biegł aż się kurzyło. Miał dużo szczęścia, w ostatniej chwili udało mu się uciec piekielnym prześladowcom. Czarty go nie złapały. Kiedy dobiegł do Loukova, zaczął walić we wszystkie wrota: „Straszy, ludzie, we młynie straszy!”

Rano mieszkańcy Loukova spotkali się na głównym placu wsi. Mateusz jeszcze raz opowiedział, co we młynie widział i słyszał. Wszyscy kiwali głowami, już wcześniej wiedzieli, że dzieje się tam coś niedobrego. A od czasu, kiedy usłyszeli opowieść Mateusza, zaczęli nazywać młyn „diabelskim”.

Wędrując po Hradecku możemy „diabelskiego młyna” już nawet nie zauważyć. Przez te lata nikt go nie odwiedzał, młyn opustoszał i dziś pozostały z niego tylko ruiny. Ale uwaga! Czarty i czarownice ciągle się tam spotykają. Podobno jednak jeśli znajdzie się sprawiedliwy człowiek, który nie przestraszy się ich, na zawsze opuszczą tę krainę a młynarz Rudolf doczeka się odpuszczenia grzechów...

Podgląd wydruku
Wytworzono 5.7.2009 15:40:01 | przeczytano 169x | zdarska
load