Strona główna > >

Mnichovo Hradiště

Mnichovo Hradiste

Między Turnovem a Mlada Boleslav leży miasto Mnichovo Hradiště. Prowadzą stąd ścieżki w różnych kierunkach, a jedna z nich aż do pałacu. Jeśli zdecydujemy się na wizytę w tym miejscu, z pewnością zapoznamy się z Wincentym i zaklętymi rycerzami, o których do dziś opowiadana jest ta legenda.

Dzielny kawaler Wacław Budovec z Budova kazał wybudować piękny pałac, który nazwano Mnichovo Hradiště. Mężnie walczył za cesarza Ferdynanda II, jednak podczas bitwy na Białej Górze stanął przeciwko niemu, za co został dla przykładu stracony. Od tej chwili jego duch błąkał się po komnatach pałacu, który cesarz przekazał swojemu faworytowi Albrechtowi Wallensteinowi, ten bowiem podczas bitwy na Białej Górze wiernie trwał u jego boku. Jednak po pewnym czasie również Albrecht Wallenstein popadł w niełaskę cesarza i został przez niego zamordowany. Odtąd w pałacu snuły się już dwa duchy – zaklęty biały rycerz Wacław i niebieski rycerz Albrecht.

Po stu latach od zamordowania Albrechta pięknej hrabinie Elżbiecie urodził się synek Wincenty. Od urodzenia był niestety częściowo ślepy, ale mimo to ciekawy świata i uzdolniony muzycznie. Wkrótce nauczył się grać na wielu instrumentach. Pewnego jesiennego popołudnia zobaczył w pałacu widma dwóch walczących rycerzy.

„Mamo, widziałem dwóch rycerzy. Walczyli ze sobą, jeden był biały i miał czerwone pióra na przyłbicy” – mówiąc te słowa, mały Wincenty z napięciem obserwował matkę.

„A ten drugi? – uśmiechnęła się Elżbieta – nie był ubrany na niebiesko i z żółtymi piórami?” „Tak, mamusiu, skąd wiesz? Powiedz proszę, kim są ci dwaj panowie?” – dopytywał się Wincenty.

„Wiem, kim są, ale lepiej ci wszystko opowie twoja babcia Maria Małgorzata.” I Maria Małgorzata opowiedziała mu o tym, jak ze sobą kiedyś rycerze w bitwie na Białej Górze walczyli. „Jednak nikt nie wie, jak im pomóc, jak ich uwolnić. Może pomogłoby, gdyby udało ich się pogodzić” – pogłaskała Wincentego po głowie.

Tej nocy mały Wincenty zdecydował, że musi dowiedzieć się, jak pogodzić obu rycerzy i pomóc im zrzucić klątwę.

Kiedy Wincenty wyrósł, ożenił się ze śliczną hrabiną Sofią. O zaklętych rycerzach jednak nie zapomniał i często modlił się za ich uwolnienie i zgodę.

Pewnego razu, kiedy Wincenty grał na fortepianie, odwiedził go biały rycerz, mówiąc: „Pięknie grasz, panie. Twoje modlitwy mi pomagają i dziękuję ci za nie! Mogę powierzyć ci tajemnicę. W głębokich piwnicach pod pałacem znajduje się skarb, który tam ja, Wacław Budovec z Budova, w tajemnicy ukryłem.” Jak tylko duch skończył mówić, od razu zniknął. Myśl o bogactwach zmieniła Wincentego. Przestał myśleć o rycerzach, przestał dbać o rodzinę – zaczął poszukiwania skarbu. Ale upragnionych skarbów znaleźć nie mógł. Dlatego wiele czasu zaczął tracić na rozpustę, gry i polowania na jelenie i dziki w niedalekim lesie Klokoczka.

Pewnego razu w nocy, kiedy Wincenty frasobliwie spoglądał w płomień buzujący w kominku, podszedł do niego niebieski rycerz i cicho powiedział: „Panie, już dość było twoich zabaw. Jeśli w ten sposób postępować będziesz z rodowym majątkiem, do szczętu oślepniesz i na marne zdadzą się wszystkie rady lekarzy!” I jak się pojawił, tak zniknął.

Wincenty przeląkł się. Proroctwo Albrechta, niebieskiego rycerza z żółtymi piórami na przyłbicy przeraziło go. Nowy dzień zaczął z uśmiechem na ustach. Podszedł do Sofii i prosił o przebaczenie za swoje złe zachowanie. Sofia pogłaskała go: „Nie gniewam się, bądź tylko takim mężem, jakim byłeś przed laty.”

Wincenty znowu zaczął się modlić za wyswobodzenie niebieskiego i białego rycerza. Żeby mieli gdzie spocząć, kazał w kaplicy św. Anny wybudować dla Albrechta ozdobną skrytkę, a dla rycerza Wacława w pałacu odkrył czerwoną tablicę pamiątkową. Mimo to co roku w listopadzie w pochmurne wieczory w pałacowym korytarzu słychać uderzenia miecza podczas pojedynku rycerzy. Duchy białego Wacława i niebieskiego Albrechta ciągle walczą ze sobą, tak jak wtedy na Białej Górze.

Pomóż pogodzić obu rycerzy i uwolnić ich od klątwy. Co prawda znaleźli odpoczynek w pałacu Mnichovo Hradiště, ale do zgody między nimi nigdy nie doszło. Może ty właśnie wymyślisz jakiś mądry sposób? Dużo szczęścia!

Podgląd wydruku
Wytworzono 5.7.2009 15:40:20 | przeczytano 188x | zdarska
load