Strona główna > >

Rovensko pod Troskami

Rovensko

Między Turnovem a Jiczynem, niedaleko zamku Trosky i w pobliżu Boreckich Skał znajduje się miasteczko Rovensko pod Troskami. Ktoś nieznający go może zacząć się zastanawiać, w czym jest tak szczególne. Ale kiedy zajrzy się do tutejszej dzwonnicy, od razu wszystko stanie się jasne. Znajdują się w niej bowiem tzw. „rebelianckie” dzwony odwrócone sercem w górę – dzwon Jana, Jerzego i Wacława.

Bardzo dawno temu żyli w Rovensku trzej bracia – Jan, Jerzy i Wacław. Pieniędzy nie mieli dużo, żyli skromnie w małej chatce. Ludzie ich znali, czemu nie mieliby znać, przecież bracia chodzili do tutejszej dzwonnicy dzwonić w dzwony. Dzwonili, kiedy ktoś się urodził, gdy umarł, kiedy miasteczku groziło niebezpieczeństwo...

Pewnego wieczora bracia wracali z dzwonnicy do domu. Jan miał tego dnia jakieś zmartwienie. Po kolacji zwierzył się braciom: „Słyszeliście o tym, kto przybędzie do Rovenska?” Jerzy i Wacław przecząco pokręcili głowami. Żadna wiadomość o niczyjej nieoczekiwanej  wizycie jeszcze do nich nie dotarła. Jan z niecierpliwością powiedział: „Zmierza do nas władza z Jiczyna, sam jezuita, katolik Burnatius.”

Jerzy i Wacław przestraszyli się. Burnatius miał za zadanie szerzenie wiary katolickiej we wszystkich wsiach i miasteczkach. W Rovensku już wiele o nim słyszano. Ale mieszkańcy, protestanci, nie mieli zamiaru rezygnować ze swojej religii. O przyjęciu katolicyzmu nie chcieli nawet słyszeć.

Jan mówił prawdę. Burnatius rzeczywiście przybył. I to nie sam. Towarzyszyło mu wielu cesarskich rajtarów na koniach. Mieli mu pomagać w szerzeniu religii katolickiej wśród prostego ludu.

Jan, Jerzy i Wacław na nic nie czekali – przecież mieli dzwonić, gdyby zbliżało się niebezpieczeństwo! Mieszkańcy Rovenska zrozumieli, co chcą im przekazać bracia, głos dzwonów był pełen smutku i bólu. Wszyscy zgromadzili się na rynku, w rękach mieli broń. Przecież nie pozwolą katolikom zwyciężyć!

Rajtarzy z Burnatiusem na czele zbliżali się. „Na nich! Musimy obronić siebie i swoją religię!” – zawołał burmistrz i wszyscy razem rzucili się na przybyszów. Burnatius, jak tylko ujrzał tłum ludzi biegnący w jego stronę, krzyknął ze strachem w głosie: „Szybko, musimy uciekać! Ich jest więcej, nie damy rady!” Miał być najodważniejszy, miał stać na czele rajtarów, jednak jako pierwszy zawrócił konia i pędem uciekał z powrotem do Jiczyna. Pozostali zawrócili również i wbijając ostrogi w boki koni zniknęli w dali.

Roveńscy protestanci odetchnęli z ulgą. Takiej ucieczki Burnatiusa nie oczekiwali. Wreszcie w Rovensku będzie spokój, jezuici się tu z pewnością długo nie pokażą. Z pewnością minie im chęć na rekatolizowanie tutejszego ludu.

Nagle jednak przybiegł Wacław i głośno zawołał: „Ludzie kochani, rajtarzy podpalili nam dzwonnicę!” Rodziny zbiegły się przy dzwonnicy. Nic jednak nie mogli poradzić, bo cała już była ogarnięta płomieniami. Jan, Jerzy i Wacław smutni stali, patrząc, jak resztki drewna pochłania ogień.

Na drugi dzień rano padało, a niebo pokryło się szarością – widocznie też było mu smutno. Jan, Jerzy i Wacław poszli zobaczyć dzwonnicę. Dużo z niej nie zostało. Kupka popiołów. Nie zachowały się nawet dzwony, roztopiły się w potężnej temperaturze.

„Co poczniemy?” Jerzy ze smutkiem popatrzył na Jana i Wacława. Jan z ponurą twarzą odpowiedział: „Tego Burnatiusowi i jego wojsku nie daruję.” Ale Wacław tylko się uśmiechnął: „Nie pozostaje nic innego niż wybudować nową dzwonnicę.” Wszyscy mieszkańcy zabrali się do pracy i kilka tygodni później w miejscu starej stała nowa dzwonnica. Bracia wdrapali się na jej szczyt po schodach, chcieli zobaczyć nowe dzwony. Tu czekało ich jednak zaskoczenie. Dzwony obrócone były sercami w górę!

Była to sprawka władz, które na złość wszystkim protestantom w Rovensku specjalnie kazały powiesić dzwony odwrotnie. Ale serca braci nigdy się nie odwróciły. Żeby móc dzwonić w dziwne dzwony, zamontowali specjalne pedały.

Będąc w Rovensku, nie zapomnij obejrzeć dzwonów. Ich serca biją sprawiedliwie. Jakże by inaczej – noszą przecież imiona trzech sprawiedliwych braci – Jana, Jerzego i Wacława. Ich piękny dźwięk przypomina ciężkie czasy, kiedy prosty lud powstał przeciwko niewoli i uciskowi ze strony władz. Dlatego nazywa się je „rebelianckimi”.

Podgląd wydruku
Wytworzono 5.7.2009 15:40:07 | przeczytano 160x | zdarska
load